Aktualności

Poznaj nowe informacje na rynku

Unikatowe lokalizacje

  • Człowiek_miesiaca_sierpień_01
  • Człowiek_miesiaca_sierpień_04
  • Człowiek_miesiaca_sierpień_03
  • Człowiek_miesiaca_sierpień_02

O znaczeniu wysokiej jakości architektury, dbałości o detale i precyzyjnym projektowaniu inwestycji deweloperskich rozmawiamy z Piotrem Legerskim, prezesem Grupy Arkada.

Oddali Państwo właśnie do użytku inwestycję Zabłocie Concept House. Okazała się ona sukcesem rynkowym. Jakie mieszkania zaproponowaliście klientom?

Grupa Arkada zaproponowała w tej inwestycji wszystkie grupy mieszkań – zarówno małe, średnie, jak i duże. W zdecydowanej większości ze względu na lokalizację i jej charakter postawiliśmy na mieszkania małe. Ich powierzchnia to 38 do 40 m2 w układzie pokój z aneksem kuchennym plus sypialnia. Układ wnętrz został tak pomyślany, by można było te mieszkania zaadaptować również do funkcji dwóch sypialni (dwóch niezależnych pomieszczeń) z aneksem kuchennym i niewielką wspólną przestrzenią. W większości te mieszkania mają dodatkowo balkony. Propozycja spotkała się z dużym zainteresowaniem klientów. Takich mieszkań mieliśmy około 90 i wszystkie zostały już sprzedane. Mieliśmy też w ofercie mieszkania klasyczne, dla osób, które taką inwestycję traktują jako mieszkania docelowe. W tym segmencie zaproponowaliśmy lokale o metrażach około 50 m2 w układzie pokój dzienny, sypialnia i aneks kuchenny. Mieszkania od 60 do 64 m2 posiadały trzy pokoje z kuchnią. Były też mieszkania około 75-metrowe, w których zaprojektowano trzy pokoje z aneksem kuchennym i dwie sypialnie. Ofertą specjalną były mieszkania na ostatnich kondygnacjach, z tarasami. Tu powierzchnie były największe – wynosiły od 80 do 160 m2. Wszystkie największe mieszkania także zostały sprzedane. Obecnie ze 158 mieszkań zostało nam w ofercie około 8. To oznacza, że praktycznie czas realizacji pokrył się z czasem sprzedaży.

Zmieniają się preferencje klientów. Jakie znaczenie ma teraz, tak istotne kiedyś pomieszczenie jak osobna kuchnia, a jakie np. balkon czy taras, na który kiedyś przy kupnie mieszkania nie zwracano uwagi?

Coraz rzadziej pojawiają się pytania o kuchnie, coś, co kiedyś było jedną z wykładni do projektowania wnętrz. Teraz praktycznie nie ma to znaczenia dla klientów i nie spotkaliśmy się z ani jednym przypadkiem, by klient warunkował zakup mieszkania posiadaniem osobnej, jasnej kuchni. Mamy bardzo różne balkony i tarasy z uwagi na specyfikę architektury i elewacji, której atutem jest strona wizualna. Są więc bardzo małe balkony i kilkudziesięciometrowe tarasy.

Wyzwaniem był kontekst urbanistyczny Zabłocia. Za projekt firma otrzymała nagrodę w konkursie Perła Krakowa – Miasto dla obywateli w kategorii „Współczesna architektura – harmonia z otoczeniem”. Jak udało się zrealizować założenia projektowe?

Pomimo wielu przeszkód założenia projektowe udało nam się zrealizować w 100 proc. Wiele elementów, jak kamienne okładziny na elewacji, było trudnych do wykonania, ale pokonaliśmy wszystkie przeszkody. Zamysł architektów i nasz dzięki temu został zrealizowany identycznie jak w założeniach projektowych. Elewacja ma nasz wymarzony, bardzo specyficzny kamień. Jest to bardzo jasny, wpadający w biel granit. Specjalnie sprowadzaliśmy go z jednego z chińskich kamieniołomów, bo tylko tam jest on dostępny. Warto podkreślić, że w trakcie realizacji nie dokonywaliśmy żadnych zmian i cała inwestycja została przeprowadzona dokładnie tak, jak założyliśmy. Naszym klientom zrobiliśmy za to niespodziankę, aranżując części wspólne oraz korytarze na wszystkich kondygnacjach i we wszystkich klatkach mozaikami. Dzięki temu budynek ma jednoznaczną identyfikację nie tylko przez swoje logo, ale także poprzez architekturę i detale wykończenia wnętrz. To, że budynek się wyróżnia, podkreślają nasi klienci, a nawet nasza konkurencja. Na dachu znajduje się przestrzeń wspólna, czyli widokowy taras dla mieszkańców, z leżakami i miejscami do wypoczynku oraz instalacja letniego kina.

Wizytówkami firmy Grupa Arkada są kameralne inwestycje typu Willa przy Grottgera i Dom przy Jaremy. Inwestycje dla wymagających. Czego ta grupa klientów oczekuje od inwestora?

To jest inny klient. Wymaga przede wszystkim bardzo określonych funkcjonalności. Przeważają w tym segmencie budynki kameralne. Klienci wolą mieszkać w budynkach, które mają od 20 do 30 mieszkań, niż w większych obiektach. Oczywiście decydującym czynnikiem jest lokalizacja. Zawsze staramy się znaleźć takie miejsca, które równocześnie dopełniają istniejącą zabudowę. Powinny być doskonale skomunikowane. Przykładamy dużą wagę do ciekawej, niebanalnej architektury. Staramy się, by każdy obiekt miał swój niepowtarzalny styl. Istotne są też nowoczesne rozwiązania technologiczne. Jeśli spojrzymy na willę przy ulicy Grottgera, to jest to ciche miejsce usytuowane przy dwóch ciągach spacerowych. To prawdziwa willa, bo ma tylko 10 mieszkań i własny ogródek. Atutem Domu przy Jaremy także jest lokalizacja, cicha i spokojna, choć w centrum miasta, i dobrze zaprojektowane mieszkania. W przypadku Zabłocie Concept House decydująca była lokalizacja w pobliżu centrów biurowych, kulturalnych i edukacyjnych, bardzo blisko Wisły, Kazimierza, praktycznie w centrum miasta, w bardzo szybko zmieniającym się kwartale miasta. Dodatkowym atutem jest niesamowity wręcz widok na wszystkie charakterystyczne punkty miasta, takie jak Wawel, kościół Mariacki czy kościół na Skałce.

Jakie są Państwa plany na najbliższą przyszłość?

Przygotowujemy dwie nowe inwestycje. Myślę, że na początku przyszłego roku będziemy w stanie przedstawić je publicznie. Na razie jesteśmy w fazie projektowania i skupiamy się na tym, by również te budynki były ciekawe i niepowtarzalne.

Jak w kontekście Państwa kilkunastoletniego doświadczenia na rynku można ocenić krakowski rynek mieszkaniowy?

Ostatnio wręcz szokująca jest dynamika wzrostu zainteresowania zakupem mieszkań. Rok do roku to jest wzrost o około 80 proc. W innych branżach takie wzrosty praktycznie się nie zdarzają. Bardzo dobrą wiadomością jest informacja, że rośnie jakość oddawanych mieszkań. Coraz więcej jest bardzo ciekawych realizacji na bardzo wysokim, europejskim poziomie. Inną kwestią są ceny. Ostatnio bardzo podrożały nie tylko grunty, ale także koszt firm budowlanych, zarówno w kontekście materiałów, jak i robocizny. Oznacza to, że de facto zmniejszają się marże deweloperów. Te nieznaczne wzrosty cen mieszkań nie rekompensują przecież wzrostu cen kosztów. W przyszłości może to doprowadzić do wzrostu cen mieszkań, co może odbić się negatywnie na wolumenie sprzedaży.

Został Pan członkiem zarządu głównego i skarbnikiem zarządu Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań. Jak postrzega Pan rolę tego typu stowarzyszeń w kontekście zarówno branży, jak i współtworzenia przestrzeni miejskiej?

Jest mi bardzo miło, że zostałem obdarzony zaufaniem przez kolegów ze stowarzyszenia. Wydaje mi się, że będę w stanie zrealizować kilka pomysłów, które wpłyną na lepsze funkcjonowanie branży. Uważam, że cały czas powinna postępować dalsza integracja rynku deweloperskiego w Krakowie. Kiedy będziemy jeszcze bardziej prężną organizacją, możemy stać się bardziej istotnym partnerem do rozmów z władzami miasta. Mamy pomysły poprawy funkcjonowania niektórych wydziałów miejskich i jeśli uda się je zrealizować, to miasto będzie bardziej przyjazne dla inwestorów i samo też na tym wiele skorzysta. Jeśli chodzi o współpracę z ruchami miejskimi, to sądzę, że przyszłością jest znalezienie platformy dialogu z tymi ruchami tak, by wspólnie można było wypracowywać sposób organizacji miasta i współistnienia. Jako SBDiM zakładaliśmy jeden z parków, chcemy przesadzać drzewa, szanować zieleń. Choćby w tym kontekście konsultacje z mieszkańcami będą z pożytkiem dla tkanki miasta.

Rozmawiał: Jarosław Knap